O Elżbiecie nie mówiło się Fijałkowska, no może sporadycznie, ale w klubie była Glajzą. Kto nadał jej taką ksywkę i dlaczego, tego nie wiem. W każdym razie jest kilka wersji. Według mnie chodziło o gwarową śląską „glajzę”, czyli o gapę. Przezwisko Glajza pasowało wówczas do młodziutkiej Elżbiety. Czas pokazał, że wbrew ksywie Elżbieta była wyjątkowo bystra i uzdolniona, ale o tym później... Glajza – rocznik 1953 – z domu nazywała się Sosnowska. Mieszkała i wychowywała się w łódzkim zoo, bo Jej ojciec był dyrektorem ogrodu zoologicznego.