Sprzęt wspinaczkowy w PRL

Braki w sprzęcie uzupełnialiśmy jak się dało. Co kto umiał. No i jakie miał możliwości.
Tadeusz Hudowski
środa, 17. luty 2021

Późne lata powojenne były czasem bezustannego poszukiwania akcesoriów, które mogły nadawać się do wspinania lub zostać pomysłowo adaptowane do rangi sprzętu wspinaczkowego. Lata siedemdziesiąte w PRL nie przyniosły wielkiej zmiany, choć trzeba odnotować pojawienie się rodzimych lin nylonowych z Bezalinu w Bielsku oraz butów na wibramie z Wałbrzycha. 

Trzeba też przypomnieć, że zdarzały się okazje zakupienia czegoś w Polsce bez wielkiego kombinowania, ale działo się tak tylko od przypadku do przypadku. Przez pewien czas można było zaopatrzyć się w oryginale cienkie francuskie haki Simond (zwane u nas listkami), które zakupiła Pezeta w tak dużych ilościach, że trafiły do dystrybucji w klubach. Przy okazji wyprawy na Kunyang Chhish wyprodukowano między innymi większą ilość grubych, czarnych skarpet sięgających pod kolana. Dystrybucją zajmował się Mareczek Grochowski, który trzymał „towar” w małym małżeńskim pokoju w mieszkaniu swojego teścia. Czas pokazał, że skarpety były niezniszczalne...

Braki w sprzęcie uzupełnialiśmy jak się dało. Co kto umiał. No i jakie miał możliwości.

Ja robiłem młotki skalne, tzw. model japoński, wzorowany na młotku zakupionym w Teheranie przez Zbyszka „Ciecia” Laskowskiego podczas wyprawy AKG w góry Iranu w roku 1973. Robiłem też młotki z klasyczną główką. Krzysiek Pankiewicz używał takiego młotka do końca życia, wielokrotnie za niego dziękując...

Produkowałem też barwione klamry aluminiowe  Wykorzystywane były do wyrobu uprzęży wspinaczkowych wzorowanych na modelu Don Whillans Sit Harness. Uprzęże szył inny klubowicz, Władek „Maszyna” Niewiarowski. Taśmy pochodziły ze sklepu Technozbyt, a ich oryginalnym przeznaczeniem były pasy samochodowe. Taśmy farbował  w domowych warunkach Wojtek Święcicki. Kolory były bodaj trzy. Niestety nikt nie badał wytrzymałości taśm po procesie farbowania, ale jest też faktem, że nigdy nie zawiodły podczas użytkowania. Pewną ciekawostką jest też fakt, że za wzór służył oryginalny egzemplarz uprzęży produkowanej przez brytyjską firmę Troll. Szczęśliwym posiadaczem oryginalnego Sit Harness był poeta i dysydent Jacek Bierezin. Egzemplarz o którym mowa oraz inne akcesoria wspinaczkowe został zakupiony w Londynie przez Bolka Sulika, który na prośbę Jacka wydał całe honorarium Bierezina za tomik poezji zatytułowany „Wam'', wydany w paryskim Instytucie Literackim w 1974 roku.

Różnorodne haki produkowałem na wzór przywożonych przez kolegów z wyjazdów alpejskich. Pracowałem wówczas w Szkolnych Warsztatach Mechaniczno-Elektrycznych, czyli mając dostęp do niezłego oprzyrządowania. Produkowałem też głowice czekanów. Dzioby czekanów były poddawane obróbce cieplnej w celu ich wygięcia pod odpowiednim kątem wzorowanym na najnowszych modelach francuskich.

Produkowałem też śruby do asekuracji zimą, kostki różnych typów oraz lekkie szczebelki aluminiowe do ławeczek do wspinaczki hakowej. Niestety nie mam zdjęć, bo komu w owych latach przyszłoby do głowy robić jakąś dokumentację dla potomności. Ale, być może, ktoś z łodzian odnajdzie coś w swoich zbiorach i uzupełni archiwum ŁAW.

Należy wspomnieć o tzw. Złotych Hakach, kutych z miedzi I polerowanych do połysku. Złoty Hak był nagrodą klubową przyznawaną raz w roku za najciekawszy sezon tatrzański. Otrzymał go między innymi Krzysiek Pankiewicz i Michał Romanowski.